Turystyka motocyklowa www.MOTOSTRADA.net - czyli podróże motocyklem i wyprawy motocyklowe
Szukaj w MOTOSTRADZIE:
Mongolia.jpg
START arrow B l o g i  z drogi
25.01.2007 - Rajdu Dakar - c.d
(25.01.2007.) Wpisany: Seba

 {mosimage} {mosimage}
Witam wszystkich

Jakiś czas nie odzywaliśmy się – przepraszamy, ale w Senegalu naprawdę są trudności ze znalezieniem internetu.

Przejechaliśmy kolejne parę tysięcy kilometrów, dotarliśmy do Senegalu dość szybko i sprawnie przez jedyną granicę, na której jest most na rzece Senegal. Szybko, 10 Euro i dalej w głąb Senegalu. Pojechaliśmy aż nad granicę z Mali, skracając drogę tzn., na mapie jest to droga krajowa, ale w rzeczywistości droga dawno zapomniana, gdzie asfalt 100 lat temu zamienił się w pył. Po drodze nocowaliśmy w wiosce, gdzie przyjął nas właściciel okolic i większości kobiet (hihihi), nakarmił wynalazkami, po których przeżyliśmy prawdziwy kataklizm. Nie ma się co oszukiwać, nasze żołądki nie nadają się na tutejsze przysmaki okraszone zdrową ilością piasku.

Po przejechaniu 300km po bezdrożach dotarliśmy na trasę Rajdu, ale

 {mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}
Rajd miał tam być za dwa dni, więc pojechaliśmy do Narodowego Parku, hmm, myśląc że to będzie to... Safari... lwy... malpy... itp., ale okazało się że to totalna kicha, park zaniedbany i popalony . Na naszych oczach żołnierze popalali las, a zapewne potem go gasili i brali za to kasę. Tak jak u nas w Polsce. Rzeka Gambia nic szczególnego parę krokodyli podobno gdzieś hipopotamy parę małp buszujących w śmieciach. Na szyldach pisze ze Unia Europejska daje na to kasę, hmm... Nie widać tego. Ogólnie Senegal o ogromna bieda, dzieci żebrzą na ulicach, bieda i brud.

Zwiedziwszy świetny park pojechaliśmy na skróty na trasę Rajdu. Oczywiście pogubiliśmy się, po paru godzinach wypadamy na jakąś drogę szutrową. A tu nagle nikt inny jak M. Dąbrowski nas wyprzedza, potem mówił nam, ze miał na budziku gdzieś tak ze 180km/h. Szybko zmyliśmy się z trasy ustawiając się na zakręcie, gdzie wszyscy zawodnicy musieli przepisowo zwolnić. Po jakimś czasie Jack Czachor nadjechał, krzyknął tylko, że kiepsko, zgubił się i jechał z ponad godzinnym opóźnieniem. Pojechaliśmy do Tambacundy, miasta gdzie był biwak Rajdu. Pogadaliśmy z chłopakami z Dirverse Turbo TVN. Team pospawał mi tlumik J . Po nieprzespanej nocy (bo jak spać 50m od startujących samolotów Rajdu przy setkach odpalonych silników o godz. 5 rano) razem z Jackiem Czachorem pojechaliśmy na start odcinka specjalnego. W tym dniu Jacek był drugi, przegonił prawie wszystkich, bo startował chyba 104.

Kolejny dzień to już Dakar, a dokładnie okolice gdzie była meta końcowa. Po wielu kombinacjach udało się nam wejść na teren zamknięty Rajdu. Kibicowaliśmy naszej ekipie Orlen Team, za nasze “zasługi” zostaliśmy zaproszeni do polskiej ambasady na party, gdzie w eleganckim towarzystwie razem z większością wyposzczonych chłopaków z serwisu rozpracowaliśmy to i owo, hmm, a nawet więcej ;-). Po ostrej jeździe przez zatłoczony nocą Dakar dojechaliśmy do wcześniej ustawionego noclegu u Sióstr Misjonarek.

Po hulankach wyjechaliśmy w stronę Mauretanii i na granicy okazało się, że celnik wcześniej zrobił nas w bambuko. Wiza na granicy do Mauretanii na dwa wyjazdy kosztuje 20 Euro, tak zapłaciliśmy, ale wbił nam na 1 wyjazd wiec 10 miał od łepka do przodu. Aby dostać wizę trzeba jechać do Rosso, tam po prawdziwej batalii z bandą oprychów którzy za byle pierdułkę chcą sobie słono płacić i po przejściu przez jeszcze większą bandę skorumpowanych celników na drugi dzień wjechaliśmy wykończeni psychicznie do Mauretanii.

Po kilku kilometrach zaczęły się problemy z przednią gumą u Krzycha. Zaklejona dziura co 50km rozszczelniała się, jest tak gorąco ze łatki nie wytrzymują. Nawet wstrzyknęliśmy takie badziewie do środka opony, ale nadal uciekało. Wiec dosłownie godzinę temu, tzn ok 22 (24.01.2007) zapakowaliśmy dętkę i jest ok. Jutro śmigamy dalej przez pustynię do Sahary Zachodniej. 500 km nie będzie paliwa, wiec zbieramy butelki i co się da, bo jak zabraknie (a już raz zabrakło) to na pustyni trzeba słono płacić (za 20 litrow chcieli 200 Euro, sprzedali 10l za 20 Euro - banda złodziei !).

Pozdrowionka
Seba & Krys

W Polsce podobno zima, że hohohohoo, a tu goracooooo uffff.... przegięcie !!!

 

 

 

WSTECZ

Poczta
Nie masz nowych wiadomości
Krótki przekaz


Pisać mogą zalogowani
Logowanie
Gościmy ON-line
Odwiedza nas 74 gości
(C) 2018 MOTOSTRADA.net
Joomla! wolnym oprogramowaniem udostępnianym dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.