Turystyka motocyklowa www.MOTOSTRADA.net - czyli podróże motocyklem i wyprawy motocyklowe
Szukaj w MOTOSTRADZIE:
Islandia.jpg
START arrow REPORTAŻE arrow NORWEGIA arrow Droga Troli
Droga Troli PDF Drukuj E-mail
Wpisany: Mazby   
02.08.2006.

Droga Troli- Norwgia 2006

Image
No i udało się. Po latach regularnych wizyt w Norwegii wreszcie wyciąłem chwilę na relaks i zaliczenie legendarnej drogi Troli- Trollstigen . Nie jest to żaden wyczyn w kategorii wypraw motocyklowych, zaledwie kilkaset kilometrów od Oslo, niemniej wrażenia duże. Polecam każdemu, kto zawita do Norwegii.

Z Adasiem spotykamy się pod Kielcami i walimy na Zachód.

Image

Image

Image

Image

Image
Tradycyjnie przeprawiam się z Sassnitz do Trelleborga. Jest wiele opcji dotarcia do Oslo, ale ta jest tania, szybka i troche na kółkach. Pierwszy postój w Szwecji na znanym od lat parkingu wita nas wschodem słońca.

Pogoda „motocyklowa” , więc odsypiamy nockę tylko chwilę i walimy na Północ. Tradycyjna fotka na przejściu granicznym Svinesund, na tle nowiutkiego mostu. Motki zwolnione od opłat więc autostradę, jak i inne „rogatki” mamy za friko.

Pominę nasze uboczne zajęcia, jakich się podejmujemy oczekując na ustabilizowanie się pogody w górach. Wyjazd na Północ Norwegii to ruletka chyba, że się obserwuje komunikaty pogodowe. Nie jedna wyprawa załamała się z powodu „typowej” norweskiej pogody. W międzyczasie zwiedzamy okolice.

Zaglądam też do salonu BMW w Oslo. Korzystam z uprzejmości personelu i zaliczam kilka jazd próbnych. Nic jednak nie powala mnie na tyle, by zdyskredytować moją chabetę.

Spędzamy kilka dni na wyspie Bronnoya u starych znajomych. Tu zwiedzanie odbywa się motorówką.

Wreszcie decydujemy się ruszyć w góry. Naszą bazą jest górski domek
w Hemsedal, popularnej stacji narciarskiej.

Poranek wita nas przepiękną pogodą i ..minus 2  stopnie. Kierujemy się na Jotunheimen. Norweskie Alpy spowija jeszcze zima. Słońce wstaje coraz wyżej, ale temperatura nie podnosi się. Wjeżdżamy na płaskowyż , a krajobraz coraz bardziej uświadamia położenie geograficzne.

Image
Image
Image
 

 

 


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Zatrzymujemy się na mały relaks i fotki. Zimno nie pozwala zdjąć kasków. Błogosławimy  podbiegunowe kombinezony pożyczone od znajomych. Jotunheimen ciągnie się kilometrami. Wpadamy na prostą i dajemy po wtryskach. Tu nam nie grożą kosmiczne mandaty za prędkość.

Opuszczamy płaskowyż i żegnamy się chwilowo ze śniegiem. Kilkaset metrów niżej i kilka dobrych stopni cieplej. Zaliczamy parę skrótów i parę szutrówek. Wracamy na przelotówkę i jedziemy zgodnie z kodeksem. 60-80km/h przez malownicze kręte dolinki może wykończyć. W Norwegii używa się „suszarek” laserowych i nie ma znaczenia, że chowasz się za autka. Mandat dopadnie cię nawet w domu dzięki międzynarodowym firmą rewindykacyjnym. Czarna strona Unii E, mimo,
że Norwegia do niej nie należy.

Wybieramy „północny” atak na Trollstigen  i kierujemy się na Andalsnes. Do ostatniej chwili nie wiemy , czy przełęcz będzie już otwarta i taka wersja trasy wydaje się bardziej rozsądna. Wpadamy do doliny Romsdal. Pionowe ściany skalne zamykają nas w kwitnącym wiosną wąwozie. Mijamy parking przy szlaku na Trollvegen. Tu  kierują się amatorzy alpinizmu i podziwiania najpiękniejszej ściany wspinaczkowej w Europie. Wjeżdżamy na mały mosteczek  i podążamy wąziutką szosa Drogi Troli. Nic nie zapowiada legendarnej górskiej drogi. Po pewnym czasie zatrzymujemy się przed pionową ścianą  skalną. Dolina jest zamknięta potężna zapora, przy której Hoover Dam to fuha bobra.

Po dłuższym czasie podziwiania zauważamy ruchome punkciki na ścianie...samochody. W  skale wyryto półki, które po zaasfaltowaniu mają nam służyć za podjazd. Rozpoczynamy wspinaczkę. Szkoła jazdy na Stelvio daje wyniki i gnamy wywijasami zaliczając kolejne agrawy. Chwila na fotki...ale tylko chwila, bo krajobraz jest bardzo ruchomy. Puszczający w słońcu mróz uwalnia co pomniejsze skałki, które spadają na szosę.  Na szczycie „zapory” punkt widokowy. Pstrykamy „folderowe” ujęcie Drogi Troli  i jedziemy dalej.

Za podjazdem czeka nas ośnieżony płaskowyż. Wycięta w śniegu przecinka posuwamy się kilkadziesiąt kilometrów na Południe.  Klimat staje się łagodniejszy, aż podjeżdżamy na skraj urwiska. Pod nami
malowniczy fiord Storfiorden.

Serpentyny w dół prowadzą nas w śródziemnomorski klimat wybrzeża, aż do przeprawy. Pozostaje powrót przez zimowy Jotunheimen do cieplutkiego domku w górach.

Droga Troli zaliczona.

Mazby

Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się by dodać komenytarz.

Powered by AkoComment 2.0!

Zmieniony ( 20.01.2007. )
 
wstecz

Poczta
Nie masz nowych wiadomości
Krótki przekaz


Pisać mogą zalogowani
Logowanie
Gościmy ON-line
Odwiedza nas 45 gości
(C) 2018 MOTOSTRADA.net
Joomla! wolnym oprogramowaniem udostępnianym dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.