Turystyka motocyklowa www.MOTOSTRADA.net - czyli podróże motocyklem i wyprawy motocyklowe
Szukaj w MOTOSTRADZIE:
Strada.jpg
START arrow POLSKA na ŁYKEND arrow PODLASIE arrow Podlasie wg. Strangersów
Podlasie wg. Strangersów PDF Drukuj E-mail
Wpisany: Stranger   
04.04.2006.

       Tym razem był to jedynie krótki weekendowy wypad na Podlasie, kończący nasze tegoroczne wspólne wyjazdy. Pomimo tego nawet, że nie była to żadna zapierająca dech w piersiach wyprawa, było bardzo sympatycznie i miło spędziliśmy czas.

Zresztą kto powiedział, że zawsze musi to być daleki wyjazd. W końcu w naszym kraju też jest masę miejsc wartych odwiedzenia, ba często nawet nie uświadczysz takich gdzie indziej.

Przywykło się nazywać takie jesienne spotkania "zakończeniami sezonu", ale pewnie i tak część z klubowiczów jeszcze nawinie na koła trochę kilometrów nim odstawi motocykle pod "kołderkę".

Przygotowaniem całości, czyli zaklepaniem pokoi w niedrogim gospodarstwie agroturystycznym z miejscem pod ognicho, co by STRANGERSI z głodu i pragnienia nie popadali i mogli na patolu kawał kiełbachy usmolić nad ogniem, piwkiem popić i przy ciepełku pogawędzić o tym co było i będzie zajął się Arek Wyszomirski, nowy kandydat na członka naszej skromnej grupki.

Należy tu napomknąć, że każdy z chętnych do wstąpienia w nasze szeregi zostaje w ten sposób "przetestowany", czyli organizuje na swoim terenie spotkanie i plan zwiedzania.

Część dotarła na miejsce Piątkowym popołudniem z jak zawsze niezawodnymi Pawłem i Renią z Wojnicza, którzy prawdopodobnie przewijają najwięcej km. w ciągu roku spośród nas.

Poza nimi stawił się jaśnie panujący nam prezes klubu Artur z Gosią oczywiście, Przemek z Basią (przefajowi ludzie), Damian, Krzyśko okrzykniety hyclem po tymże wyjeździe, Sebastian z Moniką w drodze prosto z Białorusi i Jarek tym razem niestety bez Justyny.

Mistrz ceremonii Arek na swoim niedawno nabytym drogą zakupu Fazerze jedzie ze szwagrem na plecach, bo żona Ania po wiosennej dość niebezpiecznej glebie ma jeszcze obawy przed zajęciem miejsca na motocyklu.

My
My
Było jeszcze parę osób, które dołączyły do nas tylko na samo sobotnie zwiedzanie.

Szkoda niestety że nie było tą razą z nami Piotra z Magdusią, Wiecha z Mirunią no i Azteca, któremu sprzęt się skończył, a do tego znowu zrobił sobie kuku. Tym razem ułapił się łańcucha piły motorowej na chodzie no i sami wiecie - szwy itp.

WSZYSCY CIĘ LUBIMY AZTEC więc zacznij na siebie uważać!!!

Moja skromna osoba z żonką Gosią na naszym skromnym starym GS-ie ruszyła w Sobotę o 6.00 rano. Co prawda w założeniach był wyjazd o 5.00 ale jak to bywa z paniami sami wiecie. Muszą się dobrze przygotować i zaopatrzyć przed wyjazdem - suszarka do włosów i cała masa innych wręcz "niezbędnych" rzeczy.

Całą drogę toczyliśmy zacięty bój z mgłą tak gęstą, że drogi musiałem szukać macając odnóżami asfalt. Do tego patrzałki (czyt. binokle) i szyba w skorupie zaparowały z każdej strony - jeeeeju ależ to była jazda.

Po 3,5 godź. tej ciuciubabki i przedeptaniu 250 km. dotarliśmy do Mierzwic opodal Sarnak, gdzie już na nas czekano ze śniadankiem (dzięki Renia za kanapy i herbatę).

Ja tak mam, że lubię sobie przed śniadankiem 2 albo jeszcze lepiej 3 stówki zrobić, a co.

W samych Mierzwicach w ośrodku turystycznym w tym samym czasie organizowany był zlot, więc po okolicznych duktach kręciło się trochę motocykli.

dogadywanie-trasy
dogadywanie trasy
My jednak mieliśmy zgoła inne plany niż jego uczestnicy.

Na pierwsze danie Arek zapodał Grabarkę (świętą górę prawosławia) położoną miedzy Bugiem a Narwią. Święta Góra zasłynęła z cudu, który  miał miejsce w 1710 r. podczas morowego powietrza.

Jeden z miejscowych miał objawienie, że uratować życie można jedynie na owej górze.

Mieszkańcy okolicy nie mając nic do stracenia pośpieszyli więc na to miejsce i ustawili krzyż na szczycie góry. Od tego momentu nikt już nie umarł. Następstwem tego było wzniesienie kaplicy do której przybywały pielgrzymki liczące w tamtych czasach nawet 10 tyś. wiernych.

W 1998 r zakończono budowę obecnie stojącej cerkwi (poprzednią podpalono).

Prawosławni z całego niemal świata przynoszą na Świętą Górę krzyże i ustawiają je wokół cerkwi w przeróżnych intencjach.

krzyże
krzyże
Moja
Moja
to-sem-ja
to sem ja

 

 

 


Wrażenie jest niesamowite - las krzyży (nie tylko prawosławnych).

Należy też wspomnieć o strumieniu płynącym u podnóża góry, którego woda przynosi ukojenie i zdrowie.

Dodam jeszcze, że swoją obecnością na górze wzbudziliśmy zainteresowanie wśród wycieczki, która była w trakcie zwiedzania tego miejsca.

Garbakra
Garbarka
Widziałem na niektórych twarzach zaskoczenie i zdziwienie, no bo jak to? Łobuzy na motocyklach, cieżkie buciory, dziwne ubrania i do takiego miejsca ich przygnało? Do tego jeszcze niektórzy jakoś tak staro wyglądają i nawet siwe włosy mają. Wcale nie mniej ciekawe zjawisko od samej Grabarki. 

Następnym punktem wypełnionego po brzegi programu jest Białowieża.

Białowieski Park Narodowy, czyli ostatni las naturalny Europy. Miejsce warte odwiedzin nie tylko z tego powodu, że "żubr żyje w puszczy". Są to jedyne pozostałości pierwotnych lasów porastających niegdyś tereny nizinne dzisiejszej Europy.

Trzeba jednak baaardzo dużo czasu by w pełni poznać piękno tego miejsca.

żubr-żyje-w-puszczy
żubr żyje w puszczy
Same odwiedziny wybiegów gdzie przechadzają się żubry (wcale nie śpiewały), wilki, czy jelenie to w zasadzie strata czasu. Trzeba przemierzyć któryś ze szlaków, np. "Szlak czerwony" (10 km.) gdzie zobaczyć można chociażby rośliny owadożerne.

Kto nie przepada za przenoszeniem swojego korpusika na własnych spacerówkach może skorzystać z kilku szlaków rowerowych o łącznej długości ponad 70 km.

Białowieski Park Narodowy uznany został przez UNESCO za Światowy Rezerwat Biosfery.

Zaczęło się robić z letka późnowato więc galopem na motury i do Ciechanowca co by po jasnemu jeszcze popatrzeć na skansen i Muzeum Rolnictwa (nie wszyscy jeszcze widzieli grabie i widły gnojne).

Kolumnę prowadzi tym razem Damian jako że pochodzi z tych stron.

Gdy pyrkaliśmy przez wioskę w której mieszka jego mama jakiemuś miejscowemu burkowi sporych rozmiarów nie spodobał się Krzyśka motur i chciał w locie ukąsić kawałek koła, co poskutkowało szlifowaniem o asfalt piknego przyodziewku Krzysia (siem połata). DR-a poza zniszczonym kierunkiem i urwaną tylna stopką nie ucierpiała (zasługa gmoli które to ukleił Paweł). Domyślacie się dlaczego po tym podśmiewali się z chłopaka że hycel ?

My
My
Zrobiliśmy tym sposobem niezłe zamieszanie we wsi.

Do skansenu docieramy dość późno. Samo muzeum jest już zamknięte ( no i dalej nie wiadomo jak grabie wyglądają), ale można sobie połazić między starymi chałupami i innymi budowlami pokazującymi życie na dawnej wsi.

Pod chmurką stoi kilka ciekawych i ogromniastych maszynerii jak, silnik produkcji radzieckiej do napędu gorzelni jakże by inaczej, czy jeszcze większe lokomotywy

Przemuś-maszynista
Przemuś maszynista
parowe do napędu diabli wie czego.

Hmm, na jednym z motorów (silników) widniał napis "silnik dwusuwowy" (ważył ze 2 albo 3 tony). Popatrzyłem sobie i widzę wałek do napędu wałka rozrządu i dźwigienki zaworowe - dla mnie jak nic czterosuw, ale może siem, no wiecie nie znam. Może sprytne te ludzie kiedyś byli i silniki dwusuwowe z zaworami robili.

Z racji tego, że dzień dobiegał ku końcowi ogłoszono odwrót do Mierzwic.

Na liczniku wybiło 270 km (samo zwiedzanie).

Wieczorkiem przy ognichu słuchając jak na pobliskim zlocie ktoś z wielką zawziętością sprawdza wytrzymałość silnika swojego (chyba że może czyjegoś) motocykla zapadły wstępne plany co do pierwszego wiosennego  spotkania.

Stanęło na Tokaju. W planie w zasadzie nie będzie za dużo zwiedzania poza piwnicami oczywiście .

Czuję że to może być baaardzo trudny "kondycyjnie" wyjazd.

W niedzielę rano niestety jak zwykle czas do domku, bo w Pon. trzeba do pracy się udać, żeby na papu i paliwko było. I jako że niemal każdy ze Strangersów w innej części naszej krainy pomieszkuje i tym razem ja i moja żona sami wracamy do

koszulina-nagroda
koszulina-nagroda
naszego kochanego Mrągowa.

Wielkie podziękowania wszystkim za wspólne, ciekawe spotkanie i oczywiście Arkowi za przygotowanie wszystkiego.

Arku, było OK.

Zbyszek Lach

Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się by dodać komenytarz.

Powered by AkoComment 2.0!

Zmieniony ( 20.01.2007. )
 
Poczta
Nie masz nowych wiadomości
Krótki przekaz


Pisać mogą zalogowani
Logowanie
Gościmy ON-line
Odwiedza nas 13 gości
(C) 2018 MOTOSTRADA.net
Joomla! wolnym oprogramowaniem udostępnianym dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.