Turystyka motocyklowa www.MOTOSTRADA.net - czyli podróże motocyklem i wyprawy motocyklowe
Szukaj w MOTOSTRADZIE:
Turcja.jpg
START arrow TESTY SPRZĘTU arrow NAWIGACJA arrow Garmin Emap
Garmin Emap PDF Drukuj E-mail
Wpisany: Mazby   
17.03.2006.

Mały Elektroniczny Przyjaciel

   Czy ktokolwiek kwestionuje przydatność mapy? Możemy podyskutować, czy nasza mapa jest dobra czy zła, ale nigdy nie mamy wątpliwości czy jest potrzebna. A jednak pamiętam czasy, kiedy na "zachodnią" mapę się "polowało" i była dość znacznym wydatkiem w kosztach wyprawy. Może, więc warto przyjrzeć się bliżej "diabelskiemu urządzeniu" o pogmatwanej nazwie -Global Positioning System- zanim stanie się standardowym wyposażeniem podróżnika.

 

  Opinie na temat przydatności GPS'a w turystyce motocyklowej są raczej negatywne. Jak zawsze najgłośniej je wyrażają osoby, które nie miały go w ręku. Najistotniejszym argumentem przeciw temu urządzeniu jest jego cena. Jeśli jednak przyjrzymy się naszym przedsezonowym wydatkom, to nie odbiega ona daleko od kosztów zakupu tylniej opony czy dobrego kasku.
Nie będę opisywał działania technicznego GPS, pozostawiam to firmom reklamującym swój produkt. Chciałbym jedynie podzielić się swoimi doświadczeniami i udzielić kilku porad, jak najlepiej wykorzystać swojego "małego elektronicznego przyjaciela". Moje uwagi dotyczą skromnego "aparaciku", którego koszt nie przekroczy 1000 zł, czyli legendarny już Garmin 12. Bardziej wyrafinowane urządzenia, zawierające dokładne mapy, po prostu wystarczy włączyć.
Podstawowym zadaniem GPS'a jest wiedzieć gdzie jest. Pytanie, jak on to robi, pozostawiam osobom uzdolnionym technicznie, tak jak moja żona kwestię obecności silnika w jej samochodzie. GPS jest mikrokomputerem i to co z niego się dowiemy zależy od programistów. Obsługujemy go zubożoną klawiaturą. Przełączamy poszczególne "strony" ekranu, odczytujemy informacje i wprowadzamy dane. Dla nas istotne jest by można go było obsługiwać w motocyklowej rękawicy nawet w czasie jazdy. Ważna jest wielkość i czytelność ekranu oraz "ergonomiczność" przycisków. Znając "paliwożerność" tych maleństw, dobrze jest zapytać o zasilanie z instalacji motocyklowej.
Włączamy to cudeńko. Jako odbiornik radiowy, GPS "podsłuchuje audycje" z krążących nad nami satelity i potrzebuje trochę czasu by określić swoje położenie po raz pierwszy. Satelit potrzebuje minimum dwie, by w myśl zasady trójkąta, wyznaczyć swoje położenie. Trzy satelity pozwalają już określić wysokość tak, więc istotne jest by odbiornik "widział" niebo. GPS wyświetli nam koordynaty geograficzne swojego położenia i jest gotowy do współpracy. Teraz wystarczy ruszyć z miejsca, by "nasz kumpel" powiedział nam, w jakim kierunku (geograficznym) się poruszamy i jednocześnie zapisywał do pamięci naszą przebytą drogę (track log). Ile dla nas z tego korzyści zależy od danego modelu, czyli od naszej kieszeni. Funkcje, które wymienię są minimum by zdecydować się na kupno. Świadomie pomijam opcje kompasu, zegarka, wysokościomierza czy prędkościomierza (obrzydliwie dokładnego), które są standardowe w każdym urządzeniu. My, zmotoryzowani podróżnicy mamy większe wymagania.

-Punkty zwrotne (waypoint). Bardzo istotne jest ile punktów zwrotnych może zapamiętać nasz GPS. Optymalną ilością jest ich 500. Każdy zawiera koordynaty geograficzne i opis.

-Funkcja szybkiego zaznaczania. Jest to wprowadzenie, jednym lub dwoma "kliknięciami", aktualnego położenia do pamięci w czasie jazdy. Zaznaczymy w ten sposób miejsce, do którego chcemy kiedyś wrócić. Tego typu funkcją jest "człowiek za burtą" (MOB), która jednym przyciskiem zapamiętuje położenie mijanego miejsca i natychmiast uruchamia odszukiwanie go.

-Trasy: (Route)szereg punktów zwrotnych. Po uaktywnieniu podawany jest kierunek do pierwszego punktu. Po osiągnięciu go, wskakuje następny punkt. Powinna być możliwość zaplanowania minimum 20 tras. Każda trasa powinna posiadać do 20 punktów zwrotnych. 9 tras pokryło tygodniową wyprawę w Alpy. Istotna jest opcja "odwrócenia" trasy, co umożliwi nam powrót. Możemy "wskoczyć" w każdy punkt trasy funkcją "go to".

-"Go to", czyli "idź do..." wyznaczonego punktu. Po uruchomieniu tej funkcji, pokazywany jest kierunek do celu i odległość. No właśnie jakiego celu?

Celem naszym jest wprowadzony, za pomocą koordynat geograficznych, punkt zwrotny . Gps zrobi wszystko, co chcemy, ale musi mieć wprowadzone punkty zwrotne. Skąd je wziąć? I tu kończy się, albo raczej zaczyna przydatność GPS w turystyce motocyklowej. Najprościej jest przejechać trasę "wstępnie", a punkty same wprowadzą się do pamięci. To jest dobre, jak chcemy wrócić od cioci z imienin. Możemy wprowadzić położenie nowego punktu na podstawie już znanego. Musimy jednak znać odległość i kierunek geograficzny do nowego punktu. Koordynaty możemy odczytać z mapy. Przy dobrej mapie w skali 1:500 000 jesteśmy w stanie ustalić koordynaty z dokładnością do ...5 km. To wystarczy przy ustaleniu kierunku jazdy, ale nie wystarczy by ustawić punkty zwrotne naszej trasy. Tu przyszedł z pomocą program komputerowy "Mapa Samochodowa". Autoroute firmy Mocrosoft ma opcję ustalania koordynat z dokładnością do ...5 metrów! Teraz jesteśmy w stanie wprowadzić: skrzyżowania, zjazdy z autostrad, miejsca docelowe i inne punkty zwrotne naszej podróży. Ułożone w "trasę" będą wywoływane w miarę zbliżania się do nich i przełączane na następne. GPS ma tą niepodważalną zaletę, że dzięki podświetlanemu ekranowi pracuje w nocy. Co oznacza podróż przy blasku księżyca, wiedzą ci którzy przemierzali upalne Południe. Dla mnie dość ważną zaletą tego urządzenia jest wyeliminowanie postojów na konsultację mapy, kiedy muszę zakładać okulary do czytania.
Wprowadzanie koordynat jest jednak pracochłonne, więc warto odżałować na kabelek, który połączy nas z PC-tem. W tym celu używam małego programiku "Waypoint+" który ściągnąłem, wraz z opisem, z uprzejmej strony www pod tym samym tytułem.

Planowanie wypraw jest równie przyjemne, jak podróżowanie. Nie wyobrażam sobie zimowych wieczorów bez "wklepywania" cyferek. Warto, więc "odsiedzieć" swoje. Odnalezienie sklepu we Wiedniu, odnajdywanie zabytków w Atenach, czy drogi na pustkowiach Hardanger, będzie samą przyjemnością. Wymaga to jednak gruntownego przygotowania tras przed wyjazdem.
Co jednak zrobić, gdy podczas wyprawy nasz towarzysz podróży zechce pojechać w miejsca gdzie nie mamy wprowadzonych punktów zwrotnych, a my nie mamy bardzo drogiego GPS'u z wbudowana mapą?
Nasz GPS ma funkcję rysowania pokonanej trasy. Na ekraniku pojawia się rysunek przebytej dotychczas drogi. Ustawiamy skalę "rysunku" tak by odpowiadała skali mapy w mapniku i porównując obie krzywe wiemy dokładnie gdzie jesteśmy i gdzie chcemy być. Rysunek ten to "track log", zbiór bardzo gęsto umiejscowionych punktów zwrotnych. Track log możemy zapisać, jako zbiór w komputerze. Należy pamietać, że pamięć jest ograniczona i należy zgrać każdą trasę , by zrobić miejsce następnej. Prosty GPS ma ok. 1500 punktów "track-logowych", co pokrywa 200 - 300km. trasy (zależy od jej "pokręcenia"). Wożąc ze sobą włączony GPS możemy zebrać wszystkie przejechane trasy i przekazać je mailem kolegom. Jazda z wyświetlonym track logiem trasy jest, jak raid z pilotem. Widzimy każdy nadchodzący zakręt.
Na deser jedynie wspomnę o luksusie dwóch GPS'ów na jednej wyprawie. W dobie telefonii komórkowej wszelkie odłączanie, spotykanie i swobodne poruszanie się uczestników w czasie podróży jest po prostu bajeczne.

 Minął rok, może więcej. "Kto nie idzie naprzód ten się cofa", nie pamietam kto to powiedział, ale na pewno miał na myśli GPS.
Trzymając się zasady, że wydatek ma być nie większy, jak poprzednio (do 1000zł), trafiłem na kolejne "dziecko" Garmina. Bynajmniej nie promuję tej firmy ale łatwiej będzie wykorzystać posiadane dane.

eMAP - GPS z mapą czy elektroniczna mapa z GPSem ?

 

 

   Rozmiar: 40142 bajtów Pytanie jest o tyle istotne, że kosztem wspaniałej mapy zubożono instrument do nawigacji. Mapy elektroniczne mamy na laptopach i palm-kuzynach. Plątanina kabelków łączących te kombinacje z czujnikami GPS i zasilaniem jest do zniesienia w aucie , ale motocykl ?!
eMap jest obecnie najtańszym GPSem z mapą i możliwością wczytywania innej mapy. Każdy aparat ma na stałe "wmontowaną" dobrą mapę Europy w postaci ROM, lub (Uwaga importerzy z szarej strefy!) mapę USA. Mapa ta "oddaje" obszar wczytywanym, choć nie bez walki, zostawiając znaczny pas "ziemi niczyjej" (jakiś konflikt programów). Do wczytywania bardziej szczegółowych map trzeba posłużyć się PC-tem, odpowiednim oprogramowaniem i wymienialną kostką pamięci RAM.
Tu zaczynają się schody, gdyż doskonałe mapy MapSource kończą się na Polskiej granicy, której także nie przekraczają mapy polskie. Rodzima firma Emap (nomen omen, co za zbieżność nazw , a co z "R" przy GPSie Garmina!) spłodziła mapę Europy (jest Polska!), ale nie poprawiła parametrów obsługi programu na PC. Czekając na uruchomienie się Mapy Europy, podobnie jak Nawigatora Mapy polski, na 2Ghz kompie można wpaść w uzależnienie od kawy. Laptopy poniżej 700Mhz grożą alkoholizmem. Nie wspomnę o wczytywaniu mapy do GPSa, 1h dla całej Polski. Wczytywanie całej Europy nam nie grozi. Autorzy Mapy Europy nie przewidzieli możliwości ładowania map do GPSa. Duży krok do tyłu
Szkoda, że Autoroute nie zawiera "ładowarki" map, jak omawiane programy. Pod względem szybkości i "ergonomii" jest "de-best"
Dajmy spokój programistom, którzy mają dość zgryzot z kamuflowaniem plagiatów, a popatrzmy na naszą zabawkę.
GPS - eMap jest płaski i ma większy ekran od naszej poczciwej "12-tki". Nie jest to bez znaczenia w aspekcie motocykla. Zasilanie 3 V psuje nam humor na myśl o dyndającym zasilaczu (chwała "12 XL" za 12 V). Najpotężniejsze ładowane paluszki (2300mah) siadają dość szybko w wyniku wychłodzenia, choć tylko dwa. Uchwyty firmowe (nie podruby, które drgają!) pozwalają wygodnie umiejscowić ekranik w polu widzenia. Odpalamy maszynę.
Szczegółowy opis pomijam odsyłając do instrukcji. Wspomnę tylko o wyraźnych róznicach do Garmina 12.
Oświetlenie ekranu jest 1 stopniowe i kiepskie, co na motocyklu nie jest bez znaczenia. Brak klawisza MOB (opisywany powyżej) , na korzyść poczciwej 12-tki, rekompensują dwa wciśnięcia "Ent" , co wprowadza położenie mijanego miejsca, ale nie uruchamia jego odszukania. Ergonomia przycisków poprawna, wreszcie klawisze pod ekranem. Przyciski reagują nawet przez motocyklową rękawicę. Menu nie wybredne ale "przyjazne" choć wyrażnie na korzyść obsługi mapy.
Pojawienie się na ekranie mapy początkowo dezorientuje - monochromatyczny ekran . Opcje zubożenia ilości szczegółów bardzo pomagają. Ścieżka Tracklog cieniutka i bardzo żle widoczna. Porównywanie trasy z mapą papierową , co robiłem na "12-tce" , prawie niemożliwe. Znaczna poprawa po włączeniu TrackBack. Kiepski ekran nawigacyjny , gdzie wiiny być dane , jak położenie, kompas, prędkość, wysokość, czas do celu itd. Minus dla urządzenia typowo nawigacyjnego.
Trackback to druga potężna broń eMapa. Nasz ślad (tracklog) zostaje zapisany w pamięci w postaci małych waypointów. Po wciśnięciu TrackBack, nie tworzy się trasa z waypointów, jak Route w "12-tce", tylko ukazuje się na ekranie gruba linia ciągła. Możemy być prowadzeni tą sama stronę , lub spowrotem. Tracklogi w tej opcji, są bardzo precyzyjne. Dodatkowo wspomagane ekranikiem ze strzałką kierunkową i całość może konkurować z pracochłonnymi Route'ami. Sam aparat może zapisać 10 tracklogów w pamięci, a resztę na PC. Znacznie wzrosła długość zapamiętanej trasy tracklogu (2000 punktów) i ilość waypointów (500) eMapa
Wbrew plotkom, dzięki którym cena eMapa stała się dostępna, kursor i mapa przesuwa się płynnie (wystarczy zmniejszyć dokładność mapy do "normal"). W mieście zabawka pokazuje co potrafi, także dzięki bardzo czułej antenie wewnętrznej. Funkcja "przyklejania" kursora do najbliższej drogi (dokładne położenie nie pokrywa się z uproszczonymi mapami) sprawia, że poruszamy się "jak po mapie".
Podstawową bronią eMapa jest mapa, szczególnie ta wczytana do kostki pamięci. Choć mapa "bazowa" w ROMie jest całkiem wystarczająca poza Polską, to w kraju warto wczytać rodzimą. Krążąc w pobliżu granicy wyłączamy poszczególne sektory , by nie wpaść w ślepy obszar "ziemi niczyjej" programu (dla Słowacji: C4). Kostki pamięci są stosunkowo niedrogie i bez trudu władujemy całą Polskę na 32MB-tową sztukę. W internecie można już znależć mapy domowej roboty i programy-"ładowarki" do ich wgrywania. Polecam mieć dwie kostki , gdyż wczytywanie mapy z PCta jest długie i kasuje poprzednio załadowaną mapę.
Nawigator oferuje przyzwoitą dokładność dróg, gorzej z resztą topografii. Lasy i jeziora, po wczytaniu mapy na eMapa, raz są, a raz nie. Nie jest to jednak istotny problemem. Znakomite są plany miast i ilość ich zwiększa się z każdym wydaniem.


Wnioski po sezonie na motocyklu:
Absolutnie niezbędny jest zasilacz. Akumulatory szybko siadają , chyba z wychłodzenia. Uwaga na drgania , Uchwyt rowerowy dość zdradliwy , dopuszczalny tylko w BMkach, gdzie kierownica jest izolowana od drgań. Hydroizolacja nienajlepsza. Podświetlenie ekranu- ,"dopuszczajacy". Jazda z opcją "trackback" - rewelacja. Czytelność mapy, szczególnie w miastach - zapiera dech.
Wniosek końcowy: trzeba się trochę przestawić, ale warto.

Brać


http://www.gpstm.com  -rewelacyjny program: TrackMaker do zapisu, edycji, robienia map ze zdjęć i skanów, do edycji własnych tracklogów (sic!), które wprowadzamy do GPSa i do robienia innych cudów z tracklogami
http://gps.chrisb.org/en/main.htm   - ładowarki map domowych do GPS.
http://mapcenter.cgpsmapper.com -mapy domowej roboty
http://dreakmore.tigana.pl/gps  - tanie akcesoria do GPSów, wtyczki, itd



Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się by dodać komenytarz.

Powered by AkoComment 2.0!

Zmieniony ( 21.03.2006. )
 
wstecz

Poczta
Nie masz nowych wiadomości
Krótki przekaz


Pisać mogą zalogowani
Logowanie
Gościmy ON-line
Odwiedza nas 14 gości
(C) 2018 MOTOSTRADA.net
Joomla! wolnym oprogramowaniem udostępnianym dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.